Ciąża po 30-tce nikogo już nie dziwi, a coraz więcej kobiet zachodzi w ciążę (lub ją planuje) dopiero po 35., a nawet 40. roku życia. Z czego wynikają te zmiany, jakie zalety ma późne macierzyństwo i co trzeba wiedzieć przed rozpoczęciem starań o malucha? Witam. Problem dotyczy mnie- mam 38 lat.Pierwsza ciąża w wieku 28 lat- zupełnie bezproblemowa, poród przez cc ze wskazań okulistycznych ; druga w wieku 32 lat - najpierw przyspieszone starzenie się łozyska, następnie przedwczesne odklejenie łozyska i poród w 34 tygodniu ciąży, dziecko -wcześniak z hipotrofią- masa urodzeniowa 1650 g , tuz po porodzie nadcisnienie indukowane Osoby cierpiące na zespół Aspergera mają upośledzone umiejętności społeczne: jest im trudno nawiązywać znajomości, reagują nieadekwatnie do sytuacji towarzyskiej itd. Poza tym, mimo braku upośledzenia umysłowego, są mało elastyczne w myśleniu i mają bardzo sprecyzowane, obsesyjne zainteresowania. Dorosłych cierpiących na W swoim zapytaniu nie podaje Pani daty badania, a zatem nie mogę wyliczyć, w którym dniu ciąży miało ono miejsce. Wydaje się jednak, że wiek ciąży wyliczony w USG nie różni się znacząco do wieku wyliczonego wg daty ostatniej miesiączki. W piątym tygodniu ciąży serduszko dziecka nie musi być jeszcze uwidocznione. Mężczyzna wyznał, że szczerze wątpił w to, by jego mama była w stanie pomóc im w powiększeniu rodziny. "Mimo to byłem bardzo poruszony, że w ogóle to zaproponowała" - wyznaje. 2. Urodzi swoją wnuczkę. 56-latka przeszła badania, po których dowiedziała się, że jest w wystarczająco zdrowa, by zostać matką zastępczą. W Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. Annegret Raunigk (65 lat) oczekuje czworaczków, a już w tej chwili ma trzynaścioro dzieci. Również w Polsce, dzieci zaplanowane przez matki po pięćdziesiątce, rodzą się coraz częściej. Artykuł został opublikowany w POLITYCE w kwietniu 2015 roku. Maria, klientka jednej z warszawskich klinik leczenia niepłodności, ma 54 lata i jest w widocznej ciąży. To jej pierwsze dziecko, chłopczyk. Mówi o nim „dziedzic”. Jest zadowolona nie tylko z opieki lekarzy, ale też ze swojej fizycznej formy i samopoczucia. A o tym, że podczas ciąży, którą można porównać do realizacji ważnego projektu, istotny jest spokój, Marii – od lat na kierowniczym stanowisku – nie trzeba przypominać. No więc jest wyciszona, nie pali, odżywia się zdrowo, skupia na celu, czyli donoszeniu ciąży. Ani przez moment nie traktuje decyzji o ekstremalnie późnym macierzyństwie jako przejawu egoizmu. – Z powodu licznych wyrzeczeń to raczej akt altruizmu – tłumaczy Zofia, 53 lata, w szóstym miesiącu ciąży, klientka gdańskiej kliniki INVICTA. Obie urodzą dzieci, które nie będą miały ich materiału genetycznego, ale geny męża i anonimowych dawczyń komórek jajowych. Młodszych od nich o prawie 20 lat. Dojrzałość do dziecka O takich jak Maria i Zofia niektórzy ginekolodzy mówią: matki menopauzalne albo geriatryczne pierworódki. Z przygotowanego we Włoszech sprawozdania z realizacji ustawy o in vitro w krajach europejskich („Standard w zakresie medycznie wspomaganego rozrodu”) wynika, że 30 proc. sztucznych zapłodnień w Polsce wykonano na 50-latkach. To oficjalne dane, ale jest przecież jeszcze tzw. turystyka reprodukcyjna, napędzana brakiem limitu wiekowego – w Polsce nie ma ustawodawstwa dotyczącego in vitro wykonywanego w prywatnych placówkach, bez refundacji ze strony państwa. Nie ma limitów wiekowych jak w wielu innych krajach Europy, więc kobiety z tych państw przyjeżdżają na sztuczne zapłodnienie właśnie do Polski. Większość z około 50 prywatnych klinik in vitro zajmuje się płodnością klientek do 45 roku życia, Salve Medica z Łodzi rozciąga tę granicę do 49 roku życia, ale w wielu klinikach zależy od relacji pacjentek z lekarzami. Co najmniej kilkadziesiąt matek 50+ rodzi co roku w Polsce. Oficjalnie do prowadzenia pacjentek, które skończyły pięćdziesiątkę, przyznaje się tylko INVICTA. – Lekarz nie ma podstaw prawnych, aby odmówić in vitro kobiecie w późnym wieku. Ale zanim pacjentka zostanie zakwalifikowana do programu, musi przejść szereg badań, które potwierdzą, że może bezpiecznie donosić ciążę – mówi prof. Krzysztof Łukaszuk, kierownik kliniki. Poczęcie dziecka po pięćdziesiątce jest możliwe tylko dzięki dawstwu komórki jajowej albo zarodka. Kobiety w tym wieku nie produkują już własnych komórek jajowych. O tym, że dziecko, które niedługo urodzi, nie ma jej genów, tylko materiał męża i anonimowej dawczyni, 54-letnia Maria stara się dużo nie myśleć. Najważniejsze, że obca gameta połączona z plemnikiem jej męża była młoda i – można powiedzieć – z certyfikatem. Czyli jeszcze na poziomie dawczyni została przebadana pod kątem chorób genetycznych, HIV, żółtaczki, ale też tzw. chorób jednogenowych, czyli np. mukowiscydozy. Również dzięki temu odroczone macierzyństwo Marii ma – już od początku – być bezpieczne i łatwe do skontrolowania. Skupione na celu, czyli osiągnięciu satysfakcji najpierw z prawidłowo donoszonej ciąży, a potem ze zrealizowania się w roli macierzyńskiej, do której wreszcie jest gotowa. Bo właśnie zaliczyła wszystko, co do tej pory oddalało ją od macierzyństwa. Tak jak Zofię z gdańskiej kliniki INVICTA, która przekonuje, że instynkt macierzyński zawsze miała bardzo silny. – Nie zwlekałam. Nie miałam po prostu właściwego partnera, nie było też odpowiednich warunków materialnych i zdrowotnych – tłumaczy. Warunki spełnione przez 54-letnią Marię to: spłacony kredyt mieszkaniowy, zaliczone pięć lat psychoterapii (najpierw grupowa, potem indywidualna), zrealizowane marzenia o podróży dookoła świata. Plus poczucie dojrzałości. Tyle że, patrząc na przekaz płynący z mediów, trudno dziś powiedzieć, czym naprawdę jest ta dojrzałość do dziecka. Jedni utożsamiają ją z instynktem macierzyńskim, który powinien w cudowny sposób dać o sobie znać. Drudzy mówią o gotowości do poświęcenia życia dziecku, kolejni napomykają o rozwoju osobistym, oczytaniu, wykształceniu. To – w połączeniu z nadal mocnym kultem matki Polki – wyjątkowo dezorientuje. W ubiegłym roku średnia wieku pierworódki oscylowała w granicach 30 lat. Ostatnie badania wykazują jednak, że brak dojrzałości do roli matki zgłasza już co trzecia 30-latka. Marzenia i tajemnice Małgorzata Lesińska-Sawicka w swojej nowatorskiej pracy „Socjomedyczne korelaty późnego macierzyństwa” przebadała 179 tzw. starych pierworódek z północno-zachodniej Polski. Większość, zapytana o motywy rodzicielskie, mówiła o wyzwaniu, szansie podniesienia prestiżu społecznego i osobistego. Przyznawały: „Czułam, że brak mi już tylko dziecka”. „Chciałam osiągnąć kolejny etap człowieczeństwa”. „Zaszłam w ciążę, aby mieć komu przekazać swój dorobek”. Aurelia Kurczyńska, psycholog z kliniki INVICTA, słyszy o podobnych powodach zajścia w ciążę. Do tego spora grupa kobiet (w tym również 50+), planując macierzyństwo, jeszcze w fazie prenatalnej wyznacza role i pozycję przyszłych pociech. Często przy matce. – Zdarza się, że kobieta pragnie kolejnego dziecka, bo ma już jedno chore i boi się, że kiedy ona sama będzie wymagała opieki, syn albo córka zostaną sami. Bardzo często wraz z poczuciem upływającego czasu wzrasta lęk przed samotnością. Panie mają nadzieję, że – kiedy się zestarzeją – dziecko będzie im towarzyszyć i pomagać – przyznaje Aurelia Kurczyńska. Krystyna (54 lata, 2-letnia córka z in vitro w klinice INVICTA) przyznaje, że lęk był jednym z powodów napędzających. Nie bała się samotności bez dzieci, lecz bez młodszego o 15 lat partnera, z którym związała się tuż przed pięćdziesiątką. Pani Z., która – prawdopodobnie jako najstarsza kobieta w Polsce, bo 60-letnia – urodziła bliźnięta, obawiała się, że ominie ją doświadczenie uczucia miłości w pełni bezinteresownej. Czyli dawanej i dostawanej od dziecka. Dziedzic – przyszły syn Marii – ma być nie tylko spadkobiercą jej dorobku życiowego (dwa mieszkania, kolekcja odznaczeń kawaleryjskich), ale też systemu wartości (etos ciężkiej pracy, wyrzeczeń, które prowadzą do celu). Poza tym, jeszcze w fazie prenatalnej, miał być czynnikiem nobilitującym. Zanim pojawił się brzuch, oboje z mężem, mimo sukcesów finansowych, uchodzili za nieudaczników albo zbytnio skupionych na sobie egoistów. Udało się; ciąża, którą Maria eksponuje z chęcią, wzbudza same dobre reakcje. Również u szefów, co akurat dla Marii jest bardzo ważne. Wszystkie późne matki z badań Małgorzaty Lesińskiej-Sawickiej mówią o tym samym: kiedy zdecydowały się na ciążę, ich najbliższe otoczenie, do tej pory lekceważące albo współczujące, zaczęło je traktować z szacunkiem. Bo wreszcie przestały się uchylać od rodzicielstwa, może i późno, ale jednak weszły na właściwą ścieżkę. Oczywiście kobiety 50+ nie zamierzają nikomu opowiadać, jak zostały matkami. Włączając najbliższych. – Wolę mówić, że to cud – przekonuje Krystyna. Maria, która kiedyś wygadała się, że jeździ do jednego ze znanych warszawskich ginekologów, przyjęła wersję in vitro z własną komórką. Pani Z., 60-letnia matka bliźniąt, nigdy, nawet w szpitalu, do którego trafiła z zagrożoną ciążą, nie przyznała się do skorzystania z komórki jajowej dawczyni. Przekonywała, że dzieci – podobnie jak inne wydarzenia w życiu, np. wspaniałego męża – po prostu sobie wymodliła. Strategia tajemnicy i wyparcia ma chronić matki menopauzalne przez społecznym naznaczeniem jako inne, w domyśle gorsze, ale też – w dłuższej perspektywie – chronić ich dzieci. – Niestety, zatajanie prawdy o adopcji prenatalnej może mieć wpływ nie tylko na to, jak w przyszłości kobieta odnajdzie się w roli matki, ale też na samo dziecko, któremu już na wstępie odbiera się prawo do własnej historii – przyznaje Aurelia Kurczyńska. Ideałem byłoby, gdyby kobiety jeszcze przed porodem uporządkowały swój świat, utwardzając rozchwiane i niepewne role: one są matkami, bo urodziły i wychowują, a te, które dały komórkę jajową, to dawczynie materiału genetycznego. Jeśli same się z tym pogodzą, w naturalny sposób powinny to przyjąć dzieci, którym od najmłodszych lat dobrze mówić prawdę. Gdzieś w tle wplatając i informację o tym, że mama skorzystała z pomocy dobrej pani, bo sama już nie miała jajeczek. Rozczarowania i lęki Wiele matek z tej grupy zaczyna myśleć o dziecku dopiero, gdy ciąża się rozwiąże. I to je przerasta. Pani Z., która po cesarskim cięciu została wypuszczona do domu (dzieci na kilka tygodni zostały w szpitalu), miała pokarm, więc chciała karmić piersią. Najpierw nie było jak, potem nie potrafiła. Ściągała, mimo że bolało, przynosiła na oddział w butelkach zapakowanych w reklamówki. Pielęgniarki karmiły, ona płakała, a kiedy pytały dlaczego, odpowiadała „nic, nic...”. Na oddziale kręciły się inne matki, wszystkie młodsze. Któraś zapytała, czy przyszła odwiedzić rodzącą córkę, inna prosiła, żeby przyniosła jej coś ze sklepiku, bo rana po cesarce rwie. Kiedy powiedziała, że ma podobnie, przestały pytać. A potem, gdy szła korytarzem, nagle uciekały do sal albo pokazywały ją odwiedzającym mężom czy koleżankom. O niezdrowym zainteresowaniu i nieprzystawalności planów do rzeczywistości mówi też Krystyna: – Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie macierzyństwo. To miała być sielanka: wszyscy uśmiechnięci, szczęśliwi. Tymczasem czułam, że sobie nie radzę nie tylko z tym, że byłam najstarsza na oddziale. Byłam zmęczona nocnym wstawaniem, kolkami, karmieniem piersią. Płakałyśmy obie z córką, tyle że ja z bezsilności. O tym, że otoczenie późnych matek – w ciąży wspierające i nobilitujące – po rozwiązaniu zmienia front, mówią też inne stare pierworódki. Nagle czują się rozliczane, punktowane za błędy. I marginalizowane – jako stare baby, które zaszły w ciążę, bo miały taki kaprys. Do Marzeny Zajdel-Bachty, psycholog i psychoterapeutki z Centrum Medycznego Enel-Med, zgłaszają się późne matki w depresji poporodowej. Przyznają, że przeszarżowały, bo wszystkie siły przeznaczyły na walkę o zajście, a potem utrzymanie ciąży. I teraz, kiedy ich misja zakończyła się zwycięstwem, nie mają ani siły, ani pojęcia, co robić z dzieckiem. Choć zwykle jakoś sobie radzą. Późne matki, w większości podchodzące do życia zadaniowo, w praktyce stosunkowo szybko biorą się w garść. Jednak lekarze położnicy i położne środowiskowe, których opinie o późnych matkach przywołuje w swojej pracy Małgorzata Lesińska-Sawicka, przyznają, że wyróżnikiem tej grupy matek – oprócz obowiązkowości, systematyczności i znajomości literatury parentingowej – jest nadopiekuńczość i wysoki poziom lęku. Boją się, czy poradzą sobie same (rodzice ich nie wesprą, bo sami potrzebują opieki, a partner często nie ma chęci, by włączyć się w opiekę). Każdą infekcję dziecka przeżywają jako ciężką chorobę, pojawia się wcześniej nieobecny lęk o własne zdrowie i osierocenie dziecka. Krystyna opowiada, że taki lęk nie odpuszcza jej nawet, kiedy wszystko idzie po jej myśli. A do tego martwić ją zaczęło też, jak ją kiedyś oceni córka za to, że tak późno się zdecydowała na ciążę. A co będzie jutro? Paradoksalnie wiele późnych matek niemal tuż po porodzie ucieka przed tymi lękami w pracę lub kolejne wyzwania. Wtedy ich dziećmi zajmują się młode nianie, córki przyjaciółek albo młode kuzynki, które na stałe zamieszkują w ich domach. Matki odsuwają się na drugi plan, ale przekonują, że robią to świadomie, bo dzięki temu zapewniają dziecku pakiet maksimum: może obcować z osobą bliższą jej pokoleniowo, jednocześnie czerpiąc z bezinteresownej miłości starej, dojrzałej matki. W ten sposób, omijając etap macierzyństwa dorosłych dzieci, wskakują w rolę babki, w której zresztą społeczeństwo przyjmuje je bez obaw. Schody zaczynają się, kiedy – z otwartą przyłbicą, jako 60-letnie matki – zapisują dzieci do przedszkola. Z. była przy piaskownicy akceptowana jako babcia albo starsza niania, ale kiedy okazywało się, że jest matką, nagle nikt nie chciał z nią rozmawiać. Matki nie pozwalały też, aby ich dzieci bawiły się z jej dziećmi. Geriatryczne pierworódki – mimo że wpisują się w trend „najpierw rozwój, potem dziecko” – spotykają się z niechęcią także w krajach wydawałoby się tak otwartych, jak Wielka Brytania czy USA, gdzie liczba matek 50+ systematycznie rośnie (w 2002 r. było 263, w 2008 r. ponad 500). Szczególnie dziwna wydaje się sytuacja menopauzalnych pierworódek w Stanach, gdzie wydawane są poradniki dla matek 50+ ( Nancy London „Uderzenia gorąca i ciepłe butelki”), ale kobiety, które decydują się otwarcie mówić o swoim późnym macierzyństwie (np. Ann Maloney, która w wieku 49 lat urodziła pierwsze dziecko, a trzy lata później drugie), spotykają się z falą krytyki. Wydawałoby się, że to wyjątki, ale świadome odwlekanie macierzyństwa – na razie uznawane tylko za trend – powoli staje się normą. Również za sprawą ostatnio głośnego prezentu, jaki swoim pracownicom chcą zafundować dwie amerykańskie firmy: kobiety nakierowane na sukces i rozwój mogą liczyć na refundację zamrożenia komórek jajowych. W ten sposób – świadomie odkładając macierzyństwo na później – mają być bardziej zmotywowane do pracy. Ale przesunięcie akceptowalnej granicy rodzicielskich debiutów widać również po podnoszeniu limitu wieku par, którym większość europejskich państw jest gotowych zrefundować zabieg in vitro. W Polsce to nadal zaporowa granica 40 lat, ale już w Holandii 50. Za to w Finlandii, Szwecji czy Portugalii państwo nie pyta swych obywateli o wiek. Niestety, przesuwanie wszelkich granic nie pociąga za sobą dyskusji, jaką cenę zapłacą za to dzieci późnych rodziców. 54-letnia Maria, która w grudniu przez cesarkę urodzi dziecko, na razie nie zastanawia się, co będzie po porodzie. Stosuje starą zasadę Scarlett O’Hary: „Pomyślę o tym jutro”. Czytelne dla niej, ale czy za kilka lat zrozumiałe również dla jej syna? Z. nigdy nie będzie miała okazji tego sprawdzić. Umarła, kiedy jej dzieci poszły do przedszkola. 46 odp. Strona 2 z 3 Odsłon wątku: 5510 Zarejestrowany: 26-08-2011 15:51. Posty: 120 IP: 24 września 2011 15:23 | ID: 644694 Jestem mamą czwórki dzieci najmłodsze urodziłam w wieku 39 lat Chciałabym wiedzieć czy któraś z pań obecnych na tym portaku tak jak ja rodziła w póżnym wieku Ostatnio edytowany: 25-09-2011 09:34, przez: centaurek 21 Isabelle Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 03-07-2009 19:42. Posty: 21159 25 września 2011 11:40 | ID: 645173 ellenai (2011-09-25 10:20:49)po 35 roku zycia Teoretycznie się zgadzam jednak.. no właśnie zawsze jest czynnik ludzki- emocje, miłość, pragnienia... I to jest silniejsze przed strachem o przyszłość...W każdym razie tak było u nas...:) 25 września 2011 12:21 | ID: 645186 wiem ze mojej mauski kolezanka z pracy po 35 roku urodzila syna. on ma teraz z 8 lat. 23 ellenai Zarejestrowany: 03-07-2011 11:30. Posty: 239 25 września 2011 13:30 | ID: 645211 Ja doskonale rozumiem ten czynnik ludzki. I to że jestem przeciwniczką późnych ciąż, nie znaczy, że potępiam taki stan. Po prostu oceniam z własnej perspektywy jako dziecko późnych rodziców, którzy zbyt szybko osierocili swoje dzieci. Miałam 26 lat. Moja córka dziadka w ogóle nie poznała, babci nie pamięta. Gdyby poczęli mnie 20 lat wcześniej... Wciąż mi ich brak, a zwłaszcza Mamy. 24 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 25 września 2011 14:01 | ID: 645220 ellenai (2011-09-25 13:30:21)Ja doskonale rozumiem ten czynnik ludzki. I to że jestem przeciwniczką późnych ciąż, nie znaczy, że potępiam taki stan. Po prostu oceniam z własnej perspektywy jako dziecko późnych rodziców, którzy zbyt szybko osierocili swoje dzieci. Miałam 26 lat. Moja córka dziadka w ogóle nie poznała, babci nie pamięta. Gdyby poczęli mnie 20 lat wcześniej... Wciąż mi ich brak, a zwłaszcza Mamy. Mój Wojtek jest dzieckiem z późnej ciąży ma nawet prababcię i pradziadka. Niestety tego nie przewidzimy, śmierć przychodzi, zabiera młodych u starszych. Synek mojej kuzynki nigdy nie pozna swego Taty, zginął przed jego urodzeniem, ale ma też pradziadków...Niestety na to nie mamy wpływu i późna ciąża nie zawsze pozbawia szybko rodziców 25 września 2011 15:15 | ID: 645250 Mojego kolegi mama urodzila po 40 roku zycia i mojej mamay kolezanka tez w okolicach 40 roku zycia. 26 wamat Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 01-10-2009 12:38. Posty: 4075 25 września 2011 18:04 | ID: 645352 ellenai (2011-09-25 09:30:00)W decyzji o macierzyństwie winniśmy mysleć nie tylko o sobie i swoich potrzebach, ale też o dziecku. Jestem przeciwniczką późnego macierzyństwa. Ja już się wiele razy "chwaliłam" się moim synem, którego urodziłam mając 41 lat. Mam zamiar długo pożyć i doczekać wnuków. 27 anketrin Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 10-05-2011 20:06. Posty: 1709 25 września 2011 18:07 | ID: 645355 Pierworodną urodziłam w wieku 25 lat,a bliźniaczki w wieku 36 lat,na razie nie widzę różnicy 28 ellenai Zarejestrowany: 03-07-2011 11:30. Posty: 239 25 września 2011 18:56 | ID: 645371 Chciałam tylko zwrócić małą uwagę, iż we wszystkich wątkach o późnym macierzyństwie na familie ( a było ich kilka) wypowiadały się późne mamy, a tylko mój głos reprezentował późne dzieci... 29 anketrin Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 10-05-2011 20:06. Posty: 1709 25 września 2011 19:04 | ID: 645373 Moja mama miała 20 lat jak mnie urodziła,to jestem wczesnym dzieckiem. 30 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 25 września 2011 19:11 | ID: 645379 wamat (2011-09-25 18:04:11) ellenai (2011-09-25 09:30:00)W decyzji o macierzyństwie winniśmy mysleć nie tylko o sobie i swoich potrzebach, ale też o dziecku. Jestem przeciwniczką późnego macierzyństwa. Ja już się wiele razy "chwaliłam" się moim synem, którego urodziłam mając 41 lat. Mam zamiar długo pożyć i doczekać wnuków. I nie uważasz się za egoistkę prawda?! To podobnie jak ja! 31 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 25 września 2011 19:14 | ID: 645380 ellenai (2011-09-25 18:56:43)Chciałam tylko zwrócić małą uwagę, iż we wszystkich wątkach o późnym macierzyństwie na familie ( a było ich kilka) wypowiadały się późne mamy, a tylko mój głos reprezentował późne dzieci... Pisałam o dziecku mojej kuzynki, które nigdy nie pozna swego taty, zginął nim mały się urodził, był młody. Nie przewidzimy dnia i terminu śmierci. Mój Wojtek zaś jest dzieckiem z późnej ciąży,a ma jeszcze pradziadków! Jeśli chodzi o sprawy ile lat będziemy żyć, my - ludzie nie mamy tu nic do powiedzenia! 32 Isabelle Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 03-07-2009 19:42. Posty: 21159 25 września 2011 19:38 | ID: 645403 ellenai (2011-09-25 13:30:21)Ja doskonale rozumiem ten czynnik ludzki. I to że jestem przeciwniczką późnych ciąż, nie znaczy, że potępiam taki stan. Po prostu oceniam z własnej perspektywy jako dziecko późnych rodziców, którzy zbyt szybko osierocili swoje dzieci. Miałam 26 lat. Moja córka dziadka w ogóle nie poznała, babci nie pamięta. Gdyby poczęli mnie 20 lat wcześniej... Wciąż mi ich brak, a zwłaszcza Mamy. Ja Cię rozumiem bo też o tym myślę, że mogę nie doczekać dorosłości moich dzieci. Ale jest jeden argument przemawiający za tym by je mieć - ja umrę ale One będą żyły i mam nadzieję, że szczęśliwie.... 33 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 25 września 2011 19:40 | ID: 645406 Isabelle (2011-09-25 19:38:36) ellenai (2011-09-25 13:30:21)Ja doskonale rozumiem ten czynnik ludzki. I to że jestem przeciwniczką późnych ciąż, nie znaczy, że potępiam taki stan. Po prostu oceniam z własnej perspektywy jako dziecko późnych rodziców, którzy zbyt szybko osierocili swoje dzieci. Miałam 26 lat. Moja córka dziadka w ogóle nie poznała, babci nie pamięta. Gdyby poczęli mnie 20 lat wcześniej... Wciąż mi ich brak, a zwłaszcza Mamy. Ja Cię rozumiem bo też o tym myślę, że mogę nie doczekać dorosłości moich dzieci. Ale jest jeden argument przemawiający za tym by je mieć - ja umrę ale One będą żyły i mam nadzieję, że szczęśliwie.... Też nie miałabyś gwarancji, że będą żyć długo...Śmierć przychodzi i do ludzi młodych... 34 stella Zarejestrowany: 26-08-2011 15:51. Posty: 120 25 września 2011 20:09 | ID: 645429 Przeczytałam uważnie wasze wypowiedzi na ten temat i wszystko wskazuje na to że póżny wiek nie jest żadną przeszkodą do tego aby być szczęśliwą I tak jak Wy mam zamiar żyć bardzo długo aby wychować mego maluszka Codziennie proszą o to Boga I jeszcze jedno stwierdzam to ze 100% gwarancją -dzieci rodzone w póżnym wieku są bardzo mądre Moj mały już czyta:) Pozdrawiam wszystkie mamy te które rodzą bardzo młodo i te które stają się młodsze dzięki dzidziusiowi w póznym wieku 25 września 2011 20:21 | ID: 645438 Myślę, że ellenai nie chciała Was obrazić tylko uświadomić, że tu są dwie strony medalu: jedna to taka, że oczywiście dzieci są cudowne i każdy ma prawo poczuć, że chce je mieć niezależnie od wieku (instynkt nie wybiera!) jednak druga to taka, że takie dziecko może (nie musi) być szybko osierocone. Ja osobiście nie zdecydowałabym się na tak późne macierzyństwo. Uważam, że na wszystko w życiu jest czas, a 40 lat to dla mnie napewno nie jest czas na rodzenie dzieci. Dwa - konsekwencje natury medycznej. pewnie, że medycyna i nauka idą do przodu, jednak nie słyszałam o uchronieniu dziecka choćby przed zespołem Downa? Zresztą kiedyś czytałam taki artykuł o późnym macierzyństwie: wiele dzieci prosiło rodziców, by mogło się do nich zwracać 'babciu' i 'dziadku' - zwyczajnie się wstydziło. zakładając urodzenie dziecka w wieku 40-45 lat: gdy dziecko będzie zaczynało studia i potrzebowało wsparcia rozpoczynając samodzielne życie, jego mama powinna już zajmować się wnukami, a nie jeszcze swoim dzieckiem! 36 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 25 września 2011 20:24 | ID: 645443 Lena (2011-09-25 20:21:52) Myślę, że ellenai nie chciała Was obrazić tylko uświadomić, że tu są dwie strony medalu: jedna to taka, że oczywiście dzieci są cudowne i każdy ma prawo poczuć, że chce je mieć niezależnie od wieku (instynkt nie wybiera!) jednak druga to taka, że takie dziecko może (nie musi) być szybko osierocone. Ja osobiście nie zdecydowałabym się na tak późne macierzyństwo. Uważam, że na wszystko w życiu jest czas, a 40 lat to dla mnie napewno nie jest czas na rodzenie dzieci. Dwa - konsekwencje natury medycznej. pewnie, że medycyna i nauka idą do przodu, jednak nie słyszałam o uchronieniu dziecka choćby przed zespołem Downa? Zresztą kiedyś czytałam taki artykuł o późnym macierzyństwie: wiele dzieci prosiło rodziców, by mogło się do nich zwracać 'babciu' i 'dziadku' - zwyczajnie się wstydziło. zakładając urodzenie dziecka w wieku 40-45 lat: gdy dziecko będzie zaczynało studia i potrzebowało wsparcia rozpoczynając samodzielne życie, jego mama powinna już zajmować się wnukami, a nie jeszcze swoim dzieckiem! Może być też osierocone przez rodziców, którzy są młodzi! A dziecko z Zespołem Downa urodziła moja znajoma w wieku 28 lat! Niczego, naprawdę niczego nie jesteśmy w stanie przewidzieć! 25 września 2011 20:27 | ID: 645444 Wxxx (2011-09-25 20:24:45) Lena (2011-09-25 20:21:52) Myślę, że ellenai nie chciała Was obrazić tylko uświadomić, że tu są dwie strony medalu: jedna to taka, że oczywiście dzieci są cudowne i każdy ma prawo poczuć, że chce je mieć niezależnie od wieku (instynkt nie wybiera!) jednak druga to taka, że takie dziecko może (nie musi) być szybko osierocone. Ja osobiście nie zdecydowałabym się na tak późne macierzyństwo. Uważam, że na wszystko w życiu jest czas, a 40 lat to dla mnie napewno nie jest czas na rodzenie dzieci. Dwa - konsekwencje natury medycznej. pewnie, że medycyna i nauka idą do przodu, jednak nie słyszałam o uchronieniu dziecka choćby przed zespołem Downa? Zresztą kiedyś czytałam taki artykuł o późnym macierzyństwie: wiele dzieci prosiło rodziców, by mogło się do nich zwracać 'babciu' i 'dziadku' - zwyczajnie się wstydziło. zakładając urodzenie dziecka w wieku 40-45 lat: gdy dziecko będzie zaczynało studia i potrzebowało wsparcia rozpoczynając samodzielne życie, jego mama powinna już zajmować się wnukami, a nie jeszcze swoim dzieckiem! Może być też osierocone przez rodziców, którzy są młodzi! A dziecko z Zespołem Downa urodziła moja znajoma w wieku 28 lat! Niczego, naprawdę niczego nie jesteśmy w stanie przewidzieć! Ewa - napisałam, specjalnie grubym drukiem, że może (nie musi)! To prawda, że przypadki chodzą po ludziach, ale jednak medycyna jest zgodna, co do tego, że ryzyko urodzenia chorego dziecka po 35 a co dopiero po 40 roku życia bardzo wzrasta. Ja po prostu jestem z tych, co nie lubią kusić losu! 38 ellenai Zarejestrowany: 03-07-2011 11:30. Posty: 239 26 września 2011 06:35 | ID: 645616 >Jak w ogóle mógł ktoś pomysleć, że kogokolwiek chcialam obrazić? Wyrażenie innej opinii niż przedmówcy, nie jest obrazą. Ja mówię ze swojego punktu widzenia- i mam do tego prawo, tak jak prawo do innego spojrzenia mają inni. 39 Isabelle Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 03-07-2009 19:42. Posty: 21159 26 września 2011 07:41 | ID: 645638 ellenai (2011-09-26 06:35:02)>Jak w ogóle mógł ktoś pomysleć, że kogokolwiek chcialam obrazić? Wyrażenie innej opinii niż przedmówcy, nie jest obrazą. Ja mówię ze swojego punktu widzenia- i mam do tego prawo, tak jak prawo do innego spojrzenia mają inni. Ja nie poczułam się ani urażona ani obrażona:)))) 40 Emilusia Zarejestrowany: 24-09-2011 21:46. Posty: 83 26 września 2011 13:06 | ID: 645894 Ja uważam ze nie powinno sie czekac do np 35, czy nawet 30 lat. To jest ryzyko. Ale jezeli to jest dziecko 'spontanicznie' poczete, to coz, tyko sie cieszyc;-) Odkąd w sieci pojawiły się informacje, że Cameron Diaz jest w ciąży fani nie zostawiają na aktorce suchej nitki. Wszystko za sprawą… jej wieku! 45-letnia aktorka po raz pierwszy zostanie mamą. Dziś dojrzałe macierzyństwo nie wydaje się niczym szokującym, ale jak widać, znalazła się taka grupa osób, której ewidentnie to przeszkadza. Diaz nie jest jednak wyjątkiem! Polecamy: Cameron Diaz kończy dziś 45 lat! Jak aktorka zmieniała się na przestrzeni lat? oraz: Cameron Diaz i Benji Madden WZIĘLI ŚLUB! Kasia Struss o macierzyństwie, nowej życiowej roli i córeczce Alice Cameron Diaz jest w ciąży! Niebawem macierzyństwo po czterdziestym roku życia stanie się normą. Mimo to wciąż wzbudza kontrowersje. Tak jest w przypadku najnowszych doniesień zza oceanu. O tym, że Cameron Diaz jest w ciąży plotkowano już pod koniec ubiegłego roku. Aktorka od trzech lat nie zagrała w żadnym filmie, nie widać jej było również na żadnych rozdaniach nagród czy filmowych premierach. Mówiono, że aktorka zmaga się z problemami psychicznymi. Wielokrotnie udawała się na terapie, która miała jej pomóc z pogłębiającą się depresją. Zły stan zdrowia Cameron Diaz, według zagranicznych serwisów, nasilił się, ponieważ od dwóch lat Cameron wraz z mężem Benjim Maddenm starała się o dziecko. Jeśli założę kiedyś rodzinę, to tak będzie, po prostu się to wydarzy. Może będę też wtedy miała dzieci, ale na pewno nie urodzę ich dlatego, że ktoś tego ode mnie oczekuje”, powiedziała kilka lat temu w wywiadzie. Bycie mamą stało się dla Diaz priorytetem. Jak donoszą zagraniczne serwisy, marzenie aktorki właśnie się spełniło! Fot. FORUM Polecamy: Zielona kuchnia, złote zlewy, meble na zamówienie - tak mieszka Cameron Diaz. Teraz możesz i Ty oraz: Na trzy lata zniknęła z show-biznesu. Czy przez problemy psychiczne Cameron Diaz zakończy swoją karierę? Być mamą po 40. Czy to za późno? Tym samym Cameron Diaz dołączyła do grona gwiazd, które zostały mamami po 40-tce. Na aktorkę wylała się fala hejtu. Jedni gratulują Diaz ciąży, inni wręcz przeciwnie - krytykują, że zdecydowała się na dziecko w tam późnym wieku. Przypomnijmy, że jeszcze dwadzieścia lat temu ciąża po 35 roku życia była rzadkością. Podobno prawie 10 % ciężarnych kobiet to kobiety po czterdziestce. Halle Berry pierwsze dziecko urodziła, mając 42 lata, drugie 47 lat. Do grona mam po 40-stce należy także Uma Thurman (42 lata) , Nicole Kidman i Salma Hayek (miały po 41. lat, gdy urodziły pierwsze dziecko) czy Monica Bellucci (miała 45 lat, gdy zdecydowała się na drugie dziecko). Ten trend jest już bardzo widoczny nie tylko u zagranicznych, ale i polskich gwiazd. Katarzyna Figura urodziła swoją pierwszą córkę, mając 40 lat, teraz drugiego dziecka spodziewa się Magda Mołek (ma 41 lat). Mamą w wieku 40 lat została także Katarzyna Dowbor. „Urodzenie dziecka w późnym wieku jest czymś fantastycznym. Masz już wtedy zapewnioną pozycję zawodową. Nie musisz nikomu udowadniać, że jesteś dobra, nie musisz się z nikim ścigać. Masz czas, pieniądze i możesz skupić się na dziecku”, twierdzi dziennikarka. Podobnego zdania jest także dr Małgorzata Lesińska-Sawicka, autorka książki Późne macierzyństwo. Studium socjomedyczne: „Chcą najpierw ustabilizować pozycję zawodową i finansową. Najpierw dom, stanowisko, a dopiero potem dziecko. Chcą, by miało ono zapewniony dobrobyt”, mówi. Cameron Diaz nie jest więc wyjątkiem od reguły. Aktorka na szczęście hejtem się nie przejmuje. By jednak uniknąć nadmiernego zainteresowania prasy, gwiazda rzadko pokazuje się publicznie, a wszelkie informacje ze swojego życia prywatnego stara się zachować tylko dla siebie. Polecamy: Eva Longoria jest w ciąży! Gwiazda „Gotowych na wszystko” zdradziła płeć dziecka! Za stara na macierzyństwo? Jak pisze autorka licznych książek, Elizabeth Gregory, z macierzyństwem „możesz czekać tak długo, aż poczujesz, że jesteś gotowa, by być dobrą mamą”. Kiedy więc jest odpowiedni moment, by zostać mamą? „To powinna być indywidualna decyzja każdej kobiety. Ja chyba zbyt późno urodziłam syna”, mówiła w jednym z wywiadów Anna Korcz, która urodziła syna, mając 41 lat. Małe dzieci wymagają szczególnej uwagi, koncentracji i opieki. Cały czas trzeba pracować na pełnych obrotach. Nie zawsze jest to łatwe zadanie. Anna Korcz wprost wyznała, że nie zawsze jest w stanie spełnić prośbę syna, by np. zrobić z nim fikołka. „Nie dam rady. Boję się, że się połamię. Pan Bóg dobrze to wszystko zorganizował. Kobieta w moim wieku nie powinna już mieć dzieci. Już nie ma się tyle sił co w młodości”, mówi, po czym natychmiast dodaje: „Ale ani przez chwilę nie żałuje swojej decyzji. Dziecko to wielka radość i wielka miłość”. Fot. East News Zobacz także: To był prawdziwy „baby boom” w show-biznesie! Zobacz, które dzieci gwiazd przyszły na świat w 2017 roku! EKSKLUZYWNE VIDEO! oraz: Bellucci, Dion, Skrzynecka... poznajcie gwiazdy dojrzałego macierzyństwa

ciąża w późnym wieku forum